darmowa dostawa paczkomatem InPost od 150 zł

darmowa dostawa paczkomatem InPost od 150 zł

Cellulit to nie choroba

…Pamiętam doskonale, kiedy broniłam dyplomu i zostałam zapytana o zdefiniowanie cellulitu. Z niekłamaną pewnością w głosie zaczęłam od słów „cellulit to choroba tkanki łącznej..” po czym usłyszałam – choroba?! wręcz przeciwnie.

Dziś zastanowiłabym się dwa razy przed odpowiedzią. Patrząc perspektywicznie, byłam wtedy zbyt zakompleksiona, nieświadoma i w związku z tym święcie przekonana, że to co mówię musi być prawdą. 

Całe życie zmagam się z cellulitem i od zawsze miałam na jego punkcie obsesje – wiem też, że niestety nie jestem jedyna. Wszystko co na jego temat wiedziałam, czytałam i słyszałam – potwierdzało, że ten problem to zdecydowanie moja wina, a sam cellulit jest chorobą, której można się pozbyć używając odpowiedniej maści czy też robiąc peelingi. Z resztą nawet pisząc ten artykuł i wpisując w wyszukiwarce Google słowo „cellulit” załamuję ręce. Z każdej strony uderza we mnie reklama – klinik, zabiegów, leczenia, preparatów, tabletek i wielu innych…

Tu pojawia się pytanie, dlaczego to sobie robimy?

Ile młodych dziewczyn ma podobne myślenie? Cellulit został spopularyzowany przez wielkie koncerny, które na maściach, kremach, serach, olejkach, peelingach i innych mieszankach rzekomo go usuwających zarabiają. Oczywiście kosztem samopoczucia tysięcy kobiet, które są wpędzane w kompleksy, mimo że realnego wpływu na taki stan rzeczy nie mają. W rezultacie uświadomieni o swoich niedoskonałościach, wpędzamy się w kolejne obsesje na punkcie wyglądu. Pisząc to, nie twierdzę, że cellulit nie istnieje, tylko pytam czy naprawdę musimy się nim tak zadręczać, skoro 80% kobiet się z nim zmaga?

Co takiego właściwie robią kremy reklamowane jako antycellulitowe?

Otóż, mają na celu poprawę jakości tkanki – im bardziej nawilżona, dożywiona, napięta i elastyczna skóra, tym mniej widoczny jest cellulit, ale w tym celu nie trzeba kupować „spacjalistycznych” preparatów. Peeling na pomarańczową skórkę (jak każdy inny) złuszcza naskórek i ma na celu poprawić krążenie krwi, czego pośrednim działaniem będzie odblokowanie przepływu limfy. Jeżeli preparaty na cellulit nie są bogate w poprawiające krążenie składniki (jak np.; kofeina, guarana czy olejek cyprysowy) – nie różnią się od pozostałych kosmetyków niczym, poza nazwą i solidnie zawyżoną ceną 🙂 Bańki chińskie – to akurat produkt, który może świetnie zadziałać na odprowadzenie limfy (nie licząc sprzedawanych z nimi olejków antycellulitowych, potrzebnych zwyczajnie do poślizgu bańki – można używać wszystkich olejków). Z kolei sam produkt – bańka może bardzo zaszkodzić osobom o skórze naczynkowej, z problemami żylnymi i tym, którzy nie potrafią prawidłowo wykonać drenażu takim przyrządem.

A czym właściwie jest cellulit?

To najzwyczajniej: nierównomierne rozłożenie tkanki tłuszczowej pod skórą. Nierówna faktura, czyli widoczne grudki, to adipocyty – komórki tłuszczowe. Co ciekawe cellulit rzadko kiedy o ile w ogóle występuje u mężczyzn. Dzieje się tak ze względu na różną budowę anatomiczną włókien kolagenowych i elastyny. Z medycznego punktu widzenia, cellulit to grudki tłuszczu wypełniające między sobą puste przestrzenie, w których zbiera się woda oraz produkty przemiany materii. W późniejszej fazie pojawia się obrzęk prowadzący do powikłań z prawidłowym przepływem krwi. Organizm stara się zachować tłuszcz “na później” – i tak oto mamy efekt pomarańczowej skórki. 

Chcesz z nim walczyć?

Zacznij od środka – zdrowa i zbilansowana dieta bogata w witaminy z pewnością nie zaszkodzi, oczyszczanie sokiem z cytryny, kurkumy i pieprzu cayenne – jasne, picie dużej ilości wody wypłukującej toksyny i nawadniającej organizm – jak najbardziej, ograniczenie soli – na plus, ale pamiętajcie, nie każdy zobaczy spektakularne efekty. Wszystkie jesteśmy inne. Zdrowe nawyki nie zaszkodzą, ale nie ma gwarancji, że dadzą jednakowe rezultaty. 

Kolejną rzeczą jaką możemy zrobić by ogólny stan naszej skóry się poprawił są ćwiczenia fizyczne – nie muszą być bardzo intensywne – ważnym jest by wprowadzić ciało w ruch i poprawić krążenie, nawet 15 minutowe spacery mogą pomóc.

Skoro problem tkwi w skórze, to co z nią?

Dbajmy o nawilżenie, stosując balsamy bądź masła bogate w antyoksydanty. Unikajmy długich, gorących kąpieli – zdecydowanie lepiej posłużą nam letnie prysznice. A co z peelingami, bańkami i słynnymi balsamami antycallulitowymi? Zdecyduj sama 😉 Czytaj składy i nie daj się nabrać na chwyty marketingowe.

Bardzo istotnym czynnikiem, który wpływa na cellulit jest siedzenie ze skrzyżowanymi nogami, bądź zakładanie nogi na nogę, niestety utrudnia to prawidłowy przepływ krwi. Siedzieć trzeba zawsze z prostymi nogami.

Kończąc pozytywnym akcentem. Dbaj o siebie, ale nie zadręczaj się. Pij dużo wody, ćwicz, odżywiaj się prawidłowo, zadbaj o zdrowy sen, o jakość skóry, pobudzaj krążenie, a zauważysz, że tkanka nabierze elastyczności. Przede wszystkim przestań patrzeć na siebie w krzywym zwierciadle, bez pomarańczowej skórki czy z nią – jesteś piękna. A cellulit jest niezwykle powszechny, o wiele bardziej niż Ci się wydaje. My kobiety powinnyśmy być dla siebie nawzajem bardziej wyrozumiałe, nie ma czego się wstydzić.

Cellulit rzecz ludzka! Nie pozwól, żeby nierównomierne rozłożenie tkanki tłuszczowej decydowało o Twoim samopoczuciu.

Zostaw Komentarz

Więcej
Artykułów

Shopping Cart